Psychoterapia par: leczenie rozmową czy leczenie słuchaniem?

W dyskusji materiału klinicznego przedstawionego przez Iwę Magrytę-Wojdę udział wzięli wszyscy  prelegenci IV Konferencji.
Przypominam fragment wypowiedzi Joanny Rosenthall:
Znajdowanie słów jest kluczem do rozpoznawania i nazywania wewnętrznego doświadczenia oraz posiadania poczucia self. W materiale w kilku miejscach pojawiły się uwagi na temat tego, że para nie ma słów albo nie jest w stanie w nie ubrać swojego doświadczenia. […] Ja dodałabym, że nie mają emocjonalnego języka do rozumienia samych siebie i siebie nawzajem, choć wydaje się, że ruszyli w podróż służącą jego odkrywaniu. Chciałabym na koniec zacytować Evę Hoffman (1989), która w swojej autobiografii tak pisała o języku:
Lingwistyczne wywłaszczenie jest wystarczającym powodem przemocy,
ponieważ jest bliskie wywłaszczeniu z samego siebie.
Ślepa wściekłość, bezradna wściekłość jest wściekłością, której brak słów…
A gdy jest się bezustannie bez słów, gdy żyje się w entropii wynikającej z niemożności wysłowienia się,
to samo w sobie musi wywoływać doprowadzającą do wściekłości frustrację.
Jeśli wszystkie terapie są terapiami mówionymi – leczeniem przez mówienie –
wówczas może wszystkie nerwice są chorobami mowy
”.
Stanley Ruszczynski sformułował ciekawą uwagę na temat tego, że psychoanaliza nie jest tylko “leczeniem rozmową” (talking cure) ale przede wszystkim “leczeniem słuchaniem” (listening cure).
Bibliografia: Hoffman, E. (1989/1995) “ Zagubione w przekładzie”
Opracowała: Karolina Pniewska
Zdjęcie: Marcin Suchański