“Psychoanalityczna praca z parami perwersyjnymi i stosującymi przemoc”.

Miłość i nienawiść. Twórczość i destrukcja. Agresja i wewnętrzne przerażenie.

IV Konferencja poświęcona została twórczym związkom miłości i nienawiści. Pracując z parami spotykamy się jednak bardzo często z destrukcyjnym połączeniem obu tych sił, nierzadko przeradzającym się w agresję czy nawet przemoc. Psychoanalityczna terapia oferuje takim parom pomoc w postaci próby rozumienia tych zewnętrznych objawów w kontekście ich wewnętrznej dynamiki. Szukamy połączeń między widoczną destrukcyjnością i nienawiścią, a ukrytym, wewnętrznym przerażeniem oraz poczuciem bezradności i upokorzeniem.

Przeciwprzeniesienie w pracy z parami stosującymi przemoc

Podczas I Konferencji (2016), Stan Ruszczynski opowiadał nam właśnie o tym, jak można rozumieć sadomasochistyczną dynamikę w parze. Jego rozważania teoretyczne zilustrowane zostały przypadkiem klinicznym. Opisywana przez niego para trzydziestolatków doświadczyła opuszczenia ze strony rodziców oraz nadużycia. Na skutek tych doświadczeń w świecie wewnętrznym każdego z nich, nie tylko zabrakło dobrego, troskliwego obiektu, ale został też uwewnętrzniony prześladowczy obiekt wzbudzający przerażenie. Omijając szczegóły ich historii, chciałabym się tutaj skupić na refleksjach terapeuty na temat jego przeżyć w kontakcie z parą. Wydaje mi się, że takie doświadczenia może podzielać wiele osób pracujących z przemocowymi parami. Poniżej kilka cytatów z wystąpienia:
[…] Moja reakcja emocjonalna na Jane często wiązała się ze złością, ponieważ wielokrotnie umniejszała ona Johna, terapię i mnie. Początkowo odczuwałem tę złość fizycznie, w ciele, a kiedy w końcu ją sobie uświadomiłem, w przeciwprzeniesieniu poczułem się niepewny swoich kompetencji terapeutycznych, a także umniejszony przez pacjentkę, upokorzony i pełen niepokoju.
[…] “Panująca w gabinecie atmosfera sadomasochizmu bardzo utrudniała mi myślenie i utrzymanie terapeutycznego stanu umysłu. Kiedy już zdobywałem się na to, żeby wypowiedzieć jakąś swoją obserwację, byłem otwarcie lekceważony przez Jane i bardzo biernie przyjmowany przez Johna. Jane mówiła, że moje uwagi są bezsensowne albo nieważne lub też atakowała mnie za próbę podważenia jej osoby. Moje myśli i wypowiedzi były dla niej w najlepszym razie puste, ale często także toksyczne, co powodowało, że doświadczała mnie w swoim umyśle jako sadystycznego i niszczącego. John zwykł mawiać, że moje uwagi są „dość interesujące”, wyczuwałem jednak, że pozostawał przy tym niedostępny i nieporuszony. Żadne z partnerów nie miało wewnętrznego modelu troskliwego i pomocnego obiektu.
Często towarzyszyło mi poczucie dużej niepewności co do moich terapeutycznych zdolności do pracy z tą parą. Czasami wikłałem się w sadystyczne fantazje lub czułem się fizycznie niespokojny i pobudzony. Przeciwprzeniesienie było tu ważnym wskaźnikiem tego, jak para radziła sobie z lękiem i niepokojem.
Z biegiem czasu w gabinecie powstała atmosfera, w której czułem się lekceważony przez oboje partnerów, doświadczałem poczucia niemocy i beznadziei oraz obawiałem się, że moja tożsamość analityczna jest zagrożona lub już została zniszczona. Bardzo starałem się nie dać sprowokować do agresywnego komentowania, aby nie włączać się do relacji sadomasochistycznej. Kiedy indziej miałem ochotę zaatakować parę i naszą relację poprzez zakończenie terapii. W przeciwprzeniesieniu, podobnie jak para, czułem, że lęk i niepokój były emocjonalnie nie do zniesienia i można było sobie z nimi poradzić tylko poprzez podjęcie fizycznego działania.
Uświadomienie sobie tego przeciwprzeniesienia pomogło mi zrozumieć strukturę nieświadomego dopasowania małżeńskiego pary i jej relacji z obiektem. Przytłoczeni nieprzetworzonymi wewnętrznymi lękami partnerzy byli całkowicie pochłonięci przez terroryzującego ich wewnętrznego prześladowcę, którego, w ich przypadku, można było albo projektować na zewnątrz, co tworzyło atmosferę morderczości, albo identyfikować się z nim wewnętrznie, co prowadziło do autodestrukcyjnej bierności. Jane projektowała swoją bezbronność oraz lęk w Johna, i poprzez procesy projekcyjne utrzymywała go w pozycji przestraszonego i kontrolowanego tak, by nie stawiać czoła tej przerażającej bezbronności w samej sobie. John natomiast projektował swoje agresywne i silne self w Jane. On również, poprzez procesy projekcyjne, utrzymywał jej wizerunek jako agresywnej, w przeciwnym razie musiałby uświadomić sobie własną agresję i destrukcyjność, których bardzo się obawiał. To właśnie w momencie, kiedy John zaczął reagować przemocą na przemoc Jane, co zagrażało utrzymaniu dynamiki obronnego sadomasochizmu pary, partnerzy zaczęli martwić się, że związek jest w niebezpieczeństwie i zgłosili się na terapię.
[…] Skierowanie uwagi terapeuty nie tylko na złość i przemoc, ale także na ten podstawowy dla pacjentów perwersyjnych i stosujących przemoc lęk, może stać się dla nich początkiem doświadczenia psychicznego pomieszczania i mentalizacji, które są bardzo często nieobecne w strukturze psychicznej takich pacjentów”.
Mam nadzieję, że ten fragment przybliża Państwu warsztat psychoanalitycznej pracy z parami, w którym jednym z najważniejszych narzędzi jest analiza przeciwprzeniesienia.
Bibliografia: Stanley Ruszczynski, „Psychoanalityczna praca z parami perwersyjnymi i stosującymi przemoc”., tłumaczenie: Iwa Magryta – Wojda, w: Materiały Konferencyjne I Konferencji „Pracując Psychoanalitycznie z Parami”, Warszawa 2016.
Opracowanie: Karolina Pniewska